Przejdź do głównej zawartości

Zmieniam się

 

    Ten projekt, choć to chyba za duże słowo, powstał (powstaje właśnie) z kilku powodów. Po pierwsze, by spróbować ułożyć w głowie natłok myśli. Odkąd zostałam mamą sama siebie nie poznaje. Nie umiem się skupić, gubię wątki w rozmowie, trudne słowa gdzieś uciekają i sama już nie jestem pewna ich znaczeń. Emocje zalewają mnie ogromną falą i trudno sobie z nimi poradzić. Bo chcę dużo, dobrze i naraz, teraz, a nie mam czasu, ciągle coś mnie goni. Nawet w tej chwili maluch wspina się na kanapę i mówi coś po swojemu, w coraz bardziej zniecierpliwionym tonie, więc poziom stresu skacze. Potrzebuję wypracować sobie balans między tym, co muszę, a tym, co chcę, tym, co oczekują inni, a tym, czego sama potrzebuję, by się w tych koniecznościach nie zatracić. 

    Niejednokrotnie w życiu gubiła mnie ambicja. Choć po prawdzie zawsze pchała mnie do przodu, miała też drugą, ciemniejszą stronę, bo nigdy, rzadko, było wystarczająco na tyle, aby odpocząć, złapać oddech, cieszyć się chwilą. Stąd nieustanną tęsknota za słowem pisanym, w którym próbuję się umieścić, opowiedzieć, wyrazić, jakby to nie brzmiało. Tego mi brakuje i jest to dla mnie ważne. Nie oczekuję już zrozumienia, wiele go nie miałam. Dla innych zawsze było to "po co", "szkoda czasu", "wyrośnij z tych mrzonek". Ale przecież życie ma się jedno i tych "życzliwych" nie będę słuchać wbrew sobie. 

    Pasja. Coś, co cenię, a czego coraz mniej w ludziach. To kolejny powód. Lubię osoby z pasją, z iskrą bożą, z tym czymś, co wyróżnia ich na tle tłumu. I z wiekiem myślę sobie, że wystarczy chcieć, nie szukać aprobaty, zrozumienia, pomocy, bo to może nigdy nie nastąpić. Po prostu usiądź i zrób. Tylko tyle i aż tyle. 

    Dzisiejszy poranek zaczął się przyjemnie. Miło się wyspać. To luksus, który mam od niedawna. Kajtek, moje maleństwo, od początku często się budził w nocy. Teraz przyzwyczaił się już do pokarmów stałych, więc śpi zdecydowanie lepiej. Odetchnęłam. Mój mózg zaczął jako tako funkcjonować. Uf. A było krucho. Wiem, że nie ja pierwsza, nie ostatnia, ale każdy radzi sobie jak może. Każdy szuka azylu, by łatać nadszarpnięte szwy raz za razem. Codziennie. Ja chcę mieć go tutaj. Jeśli ktoś wyruszy ze mną w tę podróż i będzie śledził kolejne zmagania, będzie mi bardzo miło. Jeśli nie, zostanę ja i moje "ja wewnętrzne", które odkopię choć na te kilka minut spod sterty prania, smoczków i grzechotek. Ot. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czas oczekiwania

      Zaangażowanie i poświęcenie. Teraz będą krążyć mi po głowie te pojęcia. Ponoć to jest klucz do sukcesu. Starać się robić to, co zrobić trzeba, lecz nie poświęcać siebie, pamiętać o swoich potrzebach dla zdrowia psychicznego (własnego i domowników). A tu wiatr w oczy, kolejny raz podnosisz rozrzucone zabawki, przygotowujesz trzy posiłki i biegasz, bo maluch rozsmarowuje jedzonko po świeżej koszulce. A przecież miałaś się wyciszyć,  nie robić wszystkiego w pędzie, na raz, nerwowo i z miną: "wszechświat się na mnie uwziął". Uf. Wdech, wydech. Płacz i poczucie. że jesteś z tym wszystkim sama. Jakoś tak wyszło, że dorzucono ci obowiązków, twoja codzienność się zmieniła, a twój partner nie do końca rozumie, że skoro tobie, to i jemu. I tłumaczy ci, że to minie, dziecko podrośnie i będzie łatwiej, jednocześnie domagając się obiadu, przy czym nie zapyta, naturalnie, czy sama jadłaś, a może, o zgrozo, to on mógłby jednak coś ci przygotować. I nie pojmujesz, po prostu ni...

Niedokończony projekt

  Jak zawsze mętlik w głowie. Czyli mamy wtorek. Chyba.  Chciałabym, próbuję twórczo wypełnić czas, więc aplikuję sobie strzępki zdań. Dopominanie się malucha o uwagę nie pozwala na skupienie. I nie wiem czy to jest dobra droga. Słucham o schematach, które wynosimy z domu rodzinnego i nieświadomie przenosimy do własnego, że odgrywamy znane nam role, wyuczone i bezpieczne, co nie znaczy, że dobre. Niemało pracy kosztuje przekucie na kowadle siebie raz jeszcze. Ponoć warto. I sprzeczność między - akceptuj siebie, bądź dla siebie wyrozumiały, nie goń za wyidealizowaną normą, puść się wolno, rób, jak czujesz - a zapełnianie wewnętrznej pustki, konfrontacja z trudnymi emocjami, twórcze działanie, itp. A może nie? Wiem póki co, że nie umiem tego pogodzić. Stwarzam sobie w głowie plan, co zrobić, dla otoczenia, ale również dla siebie, żebym była zadowolona. I gdy mi się nie udaje, gdy napotykam na trudność (Kajtek niezbyt dobrze reaguje na odkurzacz, a miło jest przecież w czystym mi...