Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2021

Gdzie się podział mój czas?

       Aż trudno uwierzyć, co dzieje się z tak ważną sprawą w życiu każdego człowieka, jaką jest czas. Zwłaszcza, kiedy zostaje się rodzicem. Naprawdę nie mam pojęcia, jak to się dzieje, że dni uciekają jeden po drugim, plany gdzieś tam wiszą nad głową, lecz trudno je zrealizować (do tego już chyba się przyzwyczaiłam), tyle by się chciało, ale trzeba próbować „wrzucić na luz” i brać życie takie jakie jest w danym momencie, bo w przeciwnym razie utrata zdrowia psychicznego murowana. I cóż, mimo że kolejne pranie czeka na poskładanie, kolejne powierzchnie proszą się o pościeranie, kolejne zakupy muszą się zrobić, łapię głęboki oddech, chwytam za książkę i kilka cukierków – krówek, bo tak właśnie spotykam się sama ze sobą. I dobrze. Przypominam siebie już trochę bardziej, co mnie niezwykle cieszy. Jeszcze nie zupełnie panuję nad tym wrzącym wulkanem codzienności, ale to się raczej nigdy nie wydarzy, więc, hmmm, niech tam, niech drży, trzęsie się, hałasuje i robi szkody....

Moje dziecko jest genialne!

                 Moje dziecko jest genialne! Każda mama chyba łapie się na tej myśli – przechwałce, gdy dostrzega kolejną umiejętność swojego brzdąca. Porównuje z innymi, choć wie, że nie powinna tego robić, bo przecież każde rozwija się w swoim tempie. A jednak jesteśmy istotami zawistnymi, więc tak po cichutku zastanawiamy się, mierzymy i oceniamy – zawsze lub prawie zawsze na swoją korzyść.             Kajtek chodzi, podpierając się o meble. Jak na ośmiomiesięcznego szkraba to całkiem nieźle. Jestem z niego dumna, choć nie opanował jeszcze zmysłu równowagi i trzeba go łapać. Na szczęście coraz rzadziej. Od dawna ma też wielką słabość do muzyki i rytmu wystukiwanego palcami przez tatusia. Zastyga wtedy i słucha, zahipnotyzowany. Nic innego się wtedy dla niego nie liczy. Myślimy, że odziedziczy talent muzyczny. Nawet wczoraj, gdy byliśmy na koncercie formacji „Raz, dwa, trzy” ten ...

Czas oczekiwania

      Zaangażowanie i poświęcenie. Teraz będą krążyć mi po głowie te pojęcia. Ponoć to jest klucz do sukcesu. Starać się robić to, co zrobić trzeba, lecz nie poświęcać siebie, pamiętać o swoich potrzebach dla zdrowia psychicznego (własnego i domowników). A tu wiatr w oczy, kolejny raz podnosisz rozrzucone zabawki, przygotowujesz trzy posiłki i biegasz, bo maluch rozsmarowuje jedzonko po świeżej koszulce. A przecież miałaś się wyciszyć,  nie robić wszystkiego w pędzie, na raz, nerwowo i z miną: "wszechświat się na mnie uwziął". Uf. Wdech, wydech. Płacz i poczucie. że jesteś z tym wszystkim sama. Jakoś tak wyszło, że dorzucono ci obowiązków, twoja codzienność się zmieniła, a twój partner nie do końca rozumie, że skoro tobie, to i jemu. I tłumaczy ci, że to minie, dziecko podrośnie i będzie łatwiej, jednocześnie domagając się obiadu, przy czym nie zapyta, naturalnie, czy sama jadłaś, a może, o zgrozo, to on mógłby jednak coś ci przygotować. I nie pojmujesz, po prostu ni...

Powtarzalność

      Drzemka. Upragniony czas wszystkich rodziców, zwłaszcza mam. Bo przecież są rzeczy, które można zrobić, gdy dziecko czuwa i zajmuje się sobą, np. zrobić szybki makijaż, obrać ziemniaki na obiad, ale zupełnie odciąć się i skupić na jakiejś czynności wymagającej wytężenia umysłu już się nie da. Dlatego tak oczekuje się tych chwil. Myśli wędrują w swoje rejony, są płoche i gotowe pierzchnąć przy każdym najmniejszym jęku malucha. Stąd podenerwowanie, żeby jak najlepiej wykorzystać ten błogi czas.      Obiecałam sobie, że nie będę za dużo myślała, że uczepię się każdego konceptu, jaki przyjdzie mi do głowy. Dopiero teraz widzę, z ilu szczegółów składa się życie i że one wszystkie są naprawdę ważne. Macierzyństwo zmienia wartości, to prawda stara jak świat, robi totalny bałagan w głowie, który trzeba nauczyć się porządkować, codziennie od nowa. Jednym zapewne przychodzi to łatwiej, naturalniej, inni potrzebują dużo czasu, aby „zaskoczyło”, uruchomiło odpow...

Zmieniam się

      Ten projekt, choć to chyba za duże słowo, powstał (powstaje właśnie) z kilku powodów. Po pierwsze, by spróbować ułożyć w głowie natłok myśli. Odkąd zostałam mamą sama siebie nie poznaje. Nie umiem się skupić, gubię wątki w rozmowie, trudne słowa gdzieś uciekają i sama już nie jestem pewna ich znaczeń. Emocje zalewają mnie ogromną falą i trudno sobie z nimi poradzić. Bo chcę dużo, dobrze i naraz, teraz, a nie mam czasu, ciągle coś mnie goni. Nawet w tej chwili maluch wspina się na kanapę i mówi coś po swojemu, w coraz bardziej zniecierpliwionym tonie, więc poziom stresu skacze. Potrzebuję wypracować sobie balans między tym, co muszę, a tym, co chcę, tym, co oczekują inni, a tym, czego sama potrzebuję, by się w tych koniecznościach nie zatracić.      Niejednokrotnie w życiu gubiła mnie ambicja. Choć po prawdzie zawsze pchała mnie do przodu, miała też drugą, ciemniejszą stronę, bo nigdy, rzadko, było wystarczająco na tyle, aby odpocząć, złapać oddech, ci...