Przejdź do głównej zawartości

Powtarzalność

 

    Drzemka. Upragniony czas wszystkich rodziców, zwłaszcza mam. Bo przecież są rzeczy, które można zrobić, gdy dziecko czuwa i zajmuje się sobą, np. zrobić szybki makijaż, obrać ziemniaki na obiad, ale zupełnie odciąć się i skupić na jakiejś czynności wymagającej wytężenia umysłu już się nie da. Dlatego tak oczekuje się tych chwil. Myśli wędrują w swoje rejony, są płoche i gotowe pierzchnąć przy każdym najmniejszym jęku malucha. Stąd podenerwowanie, żeby jak najlepiej wykorzystać ten błogi czas.

    Obiecałam sobie, że nie będę za dużo myślała, że uczepię się każdego konceptu, jaki przyjdzie mi do głowy. Dopiero teraz widzę, z ilu szczegółów składa się życie i że one wszystkie są naprawdę ważne. Macierzyństwo zmienia wartości, to prawda stara jak świat, robi totalny bałagan w głowie, który trzeba nauczyć się porządkować, codziennie od nowa. Jednym zapewne przychodzi to łatwiej, naturalniej, inni potrzebują dużo czasu, aby „zaskoczyło”, uruchomiło odpowiednie trybiki. Szanuję ludzi, którzy są pewni tego,  co robią, każdy ich ruch jest wyważony, słowa padają z mocą proroctwa. Ja nie należę do tego grona. Moje decyzje są moje, rozważam jakąś kwestię, szukam najlepszej opcji, jednak wcale nie uważam, że moje rozwiązania są najlepsze. Po prostu staram się i robię co w mojej mocy. Do jednej sprawy przywiązuję duże znaczenie, do innej mniejsze. Słucham, co ktoś do mnie mówi, choć nie cierpię tonów kategorycznych, nie przyjmujących sprzeciwu. Zapewne wielu rodziców ma podobnie. Jak drażniące bywają te „dobre rady” i wypowiedzi w stylu: „Ja robiłam tak” – czyli najlepiej. Chyba niezwykle ważne jest, by mieć otwartą głowę i uczyć się tej nowej roli, z potknięciami, z błędami, pewnie czasem ze łzą w oku lub niecenzuralnym słowem na ustach…

     Co prawda nie jest to wpis odkrywczy, jednak pomaga posegregować w głowie spostrzeżenia. I taki właśnie był zamiar. Nie silę się na oryginalność. Powtarzalność też nie jest zła, jeśli tylko prowadzi do celu. Jeśli celem jest wychowanie nowego człowieka, to chyba nie ma nic bardziej znaczącego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czas oczekiwania

      Zaangażowanie i poświęcenie. Teraz będą krążyć mi po głowie te pojęcia. Ponoć to jest klucz do sukcesu. Starać się robić to, co zrobić trzeba, lecz nie poświęcać siebie, pamiętać o swoich potrzebach dla zdrowia psychicznego (własnego i domowników). A tu wiatr w oczy, kolejny raz podnosisz rozrzucone zabawki, przygotowujesz trzy posiłki i biegasz, bo maluch rozsmarowuje jedzonko po świeżej koszulce. A przecież miałaś się wyciszyć,  nie robić wszystkiego w pędzie, na raz, nerwowo i z miną: "wszechświat się na mnie uwziął". Uf. Wdech, wydech. Płacz i poczucie. że jesteś z tym wszystkim sama. Jakoś tak wyszło, że dorzucono ci obowiązków, twoja codzienność się zmieniła, a twój partner nie do końca rozumie, że skoro tobie, to i jemu. I tłumaczy ci, że to minie, dziecko podrośnie i będzie łatwiej, jednocześnie domagając się obiadu, przy czym nie zapyta, naturalnie, czy sama jadłaś, a może, o zgrozo, to on mógłby jednak coś ci przygotować. I nie pojmujesz, po prostu ni...

Niedokończony projekt

  Jak zawsze mętlik w głowie. Czyli mamy wtorek. Chyba.  Chciałabym, próbuję twórczo wypełnić czas, więc aplikuję sobie strzępki zdań. Dopominanie się malucha o uwagę nie pozwala na skupienie. I nie wiem czy to jest dobra droga. Słucham o schematach, które wynosimy z domu rodzinnego i nieświadomie przenosimy do własnego, że odgrywamy znane nam role, wyuczone i bezpieczne, co nie znaczy, że dobre. Niemało pracy kosztuje przekucie na kowadle siebie raz jeszcze. Ponoć warto. I sprzeczność między - akceptuj siebie, bądź dla siebie wyrozumiały, nie goń za wyidealizowaną normą, puść się wolno, rób, jak czujesz - a zapełnianie wewnętrznej pustki, konfrontacja z trudnymi emocjami, twórcze działanie, itp. A może nie? Wiem póki co, że nie umiem tego pogodzić. Stwarzam sobie w głowie plan, co zrobić, dla otoczenia, ale również dla siebie, żebym była zadowolona. I gdy mi się nie udaje, gdy napotykam na trudność (Kajtek niezbyt dobrze reaguje na odkurzacz, a miło jest przecież w czystym mi...

Zmieniam się

      Ten projekt, choć to chyba za duże słowo, powstał (powstaje właśnie) z kilku powodów. Po pierwsze, by spróbować ułożyć w głowie natłok myśli. Odkąd zostałam mamą sama siebie nie poznaje. Nie umiem się skupić, gubię wątki w rozmowie, trudne słowa gdzieś uciekają i sama już nie jestem pewna ich znaczeń. Emocje zalewają mnie ogromną falą i trudno sobie z nimi poradzić. Bo chcę dużo, dobrze i naraz, teraz, a nie mam czasu, ciągle coś mnie goni. Nawet w tej chwili maluch wspina się na kanapę i mówi coś po swojemu, w coraz bardziej zniecierpliwionym tonie, więc poziom stresu skacze. Potrzebuję wypracować sobie balans między tym, co muszę, a tym, co chcę, tym, co oczekują inni, a tym, czego sama potrzebuję, by się w tych koniecznościach nie zatracić.      Niejednokrotnie w życiu gubiła mnie ambicja. Choć po prawdzie zawsze pchała mnie do przodu, miała też drugą, ciemniejszą stronę, bo nigdy, rzadko, było wystarczająco na tyle, aby odpocząć, złapać oddech, ci...