Przejdź do głównej zawartości

Posty

Piękny rok

  To był trudny i zaskakujący rok. Zaskoczyły mnie okoliczności, ale i sama siebie potrafiłam zadziwić. No i przede wszystkim ten mały człowiek zaskakiwał mnie wiele razy, uczył cierpliwości, tego, że zmiana tempa życia jest dobra i możliwa, zależnie od momentu, empatii, czułości, odpowiedzialności, sumienności, domyślności, hmmm, nie sposób tego wymienić.  W sobotę rozdałam talerzyki, zapaliłam świeczkę, odśpiewałam "Sto lat", pomyślałam życzenie "w imieniu", zdmuchnęłam płomyk razem z młodym, wybiegłam myślami w przyszłość, wróciłam w przeszłość, otuliłam się w tu i teraz, przyciskając do piersi to moje małe szczęście. 

Jesienne nastroje

  Spostrzeżenia październikowe takie oto są. Dzieci mijane na spacerze zawsze jakieś takie ładnie ubrane, okutane szczelnie szalikiem, czapą, kocykiem, którego nie skopują, z wzutymi bucikami, których się nie pozbywają, ciche i grzeczne, współpracujące z rodzicem, chłonące promienie słońca w spokoju i skupieniu, z namaszczeniem wręcz. A my pobudzeni, pobrudzeni, zrzucający kocyk i buciki, ściągający czapeczki, szaliki, które, jak już chwilę sobie pobędą tam gdzie trzeba, to krzywe jakieś, spadające, bo w pośpiechu poprawiane itp. No cóż. Zapewne widzi się to, co chce się zobaczyć. Może wiele matek dokopuje sobie w myślach, że nie są dostatecznie dobre i zorganizowane, bo przecież cudze bobasy takie rozkoszne, a mój wysmarowany resztkami kaszki, bo zapomniałam skontrolować buziaka przed wyjściem, czy tam coś, spodenki też jakieś przybrudzone, choć dopiero przecie zakładałam. I jak to jest, że te ciuszki po bracie tak ubogo się prezentują, a u ludzi to same zary, haemy, z wystawy, no...

Niedokończony projekt

  Jak zawsze mętlik w głowie. Czyli mamy wtorek. Chyba.  Chciałabym, próbuję twórczo wypełnić czas, więc aplikuję sobie strzępki zdań. Dopominanie się malucha o uwagę nie pozwala na skupienie. I nie wiem czy to jest dobra droga. Słucham o schematach, które wynosimy z domu rodzinnego i nieświadomie przenosimy do własnego, że odgrywamy znane nam role, wyuczone i bezpieczne, co nie znaczy, że dobre. Niemało pracy kosztuje przekucie na kowadle siebie raz jeszcze. Ponoć warto. I sprzeczność między - akceptuj siebie, bądź dla siebie wyrozumiały, nie goń za wyidealizowaną normą, puść się wolno, rób, jak czujesz - a zapełnianie wewnętrznej pustki, konfrontacja z trudnymi emocjami, twórcze działanie, itp. A może nie? Wiem póki co, że nie umiem tego pogodzić. Stwarzam sobie w głowie plan, co zrobić, dla otoczenia, ale również dla siebie, żebym była zadowolona. I gdy mi się nie udaje, gdy napotykam na trudność (Kajtek niezbyt dobrze reaguje na odkurzacz, a miło jest przecież w czystym mi...

Para w ruch

      Kilka chwil dla siebie pomiędzy - pomiędzy setnym podnoszeniem rozrzucanych po całym mieszkaniu przedmiotów - ubrań wyciągniętych z komody (porządek wśród dziecięcych fatałaszków uważam oficjalnie za nieosiągalny, raz na zawsze pożegnany w mojej przestrzeni i świadomości), zabawek, różności, które "wpadły w małe rączki", pomiędzy próbami rozpoczęcia jakiejś sensownej czynności, pomiędzy poważnymi rozmowami z rodzaju: gaga ga ga, eee ee, e, uuu uu. Dziś bardzo pomiędzy. Para idzie uszami, aż miło. 

Frustracje na dziś

      Uf. Wróciliśmy z rehabilitacji. Dziecko zasnęło w autobusie. Chyba zmęczyło się płaczem. Nowa twarz najwyraźniej nie przypadła młodemu do gustu, ale przyzwyczai się, mam nadzieję.      Ponoć mamy etap lęku separacyjnego. Aha. Być może. Rzeczywiście Kajtek nie jest zadowolony, gdy znikam mu z pola widzenia. Choćby do łazienki. Trudne to. Trudno słuchać głośnych jęków i zawodzeń wielokrotnie w ciągu dnia. Gdy dzień bardziej niż zwykle niewyspany, jeszcze trudniej. Łomocze w głowie i ręce omdlewają, wszystko naraz strajkuje i nie chce się samo robić. Nic nie współpracuje, a na opak, na przekór to jak najbardziej, bardzo proszę. I łezka w oku się kręci, i dusi człeka niemoc i żal, i strach, że nie umiem, źle robię, nie potrafię, a przecież inni to tak dobrze...     Nie zejdzie ze mnie ciśnienie. Za mało czasu na - usiądź i pomyśl. Nawet do chwil sam na sam muszę się mentalnie przygotować, bo jak mnie zaskoczą, to znów nie wiem, to czy tamto, czy...

Łaskawość bieżącej chwili

      Trochę zbyt entuzjastycznie podeszłam do spraw elastyczności czasu. Zbyt wiele chcę naraz, jak zawsze. Nie udało się zadbać o systematyczność wpisów, bo przecież zawsze "coś" trzeba zrobić, a więc waży się w dłoni te wszystkie "coś", albo i nie waży, tylko pospiesznie sięga po pierwsze z brzegu.      Definicja czasu, rozmiar czasu, właściwości czasu... Temat rzeka, gdy zostaje się rodzicem. I cierpliwość przy tym, co się rozciąga, kurczy, wypina na nas, znika, przecieka przez palce. Uf. Nie łatwo zachować rozsądek. Chyba nawet się nie da. Trzeba odpuścić i pokochać siebie w nowej wersji - poirytowanej, puszczającej wiązankę słów różnego pokroju, by para poszła uszami, najlepiej w bok, żeby nikomu się nie dostało.      Nie mam planu, choć planów mam tysiące. Nie mam dziś konceptu, myśli przewodniej. Pozwalam sobie na to nieokiełznanie serca i umysłu, głęboko oddycham i nie oczekuję nic więcej, poza łaskawością bieżącej chwili. Joy. ...

Gdzie się podział mój czas?

       Aż trudno uwierzyć, co dzieje się z tak ważną sprawą w życiu każdego człowieka, jaką jest czas. Zwłaszcza, kiedy zostaje się rodzicem. Naprawdę nie mam pojęcia, jak to się dzieje, że dni uciekają jeden po drugim, plany gdzieś tam wiszą nad głową, lecz trudno je zrealizować (do tego już chyba się przyzwyczaiłam), tyle by się chciało, ale trzeba próbować „wrzucić na luz” i brać życie takie jakie jest w danym momencie, bo w przeciwnym razie utrata zdrowia psychicznego murowana. I cóż, mimo że kolejne pranie czeka na poskładanie, kolejne powierzchnie proszą się o pościeranie, kolejne zakupy muszą się zrobić, łapię głęboki oddech, chwytam za książkę i kilka cukierków – krówek, bo tak właśnie spotykam się sama ze sobą. I dobrze. Przypominam siebie już trochę bardziej, co mnie niezwykle cieszy. Jeszcze nie zupełnie panuję nad tym wrzącym wulkanem codzienności, ale to się raczej nigdy nie wydarzy, więc, hmmm, niech tam, niech drży, trzęsie się, hałasuje i robi szkody....